Tak właśnie nazywa się to ciasto w moim zeszycie z przepisami. Ma jeszcze alternatywną nazwę - "Ciasto_jak_leci", bo ciężko było ustalić jakieś konkretne miary poszczególnych składników. Mąki trzeba dać "jak leci", cukru "jak leci", jabłka pokroić "jak leci". Ale finał jest taki, że mniej więcej wiadomo ile czego :-) A ciasto jest pyszne, leciutkie, nie za słodkie. Piekłam je już nie_wiem_ile_razy i za każdym razem znika w mig. To świadczy o jego 100-procentowym powodzeniu ;-)
Składniki:
2 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
4 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
1/2 szklanki oleju
orzechy włoskie, rodzynki (ile? "jak leci")
3-4 jabłka pokrojone "jak leci"

Przy okazji, pozdrowienia dla Justy :-) I Jej Zofki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz